Kiedy kilka lat temu Jacek zaprosił nas do Niemiec zabrał nas do Frankfurtu żeby pokazać nam tamtejsze drapacze chmur. Niestety. Śnieżyca i mgła sprawiły, że nie widzieliśmy niczego i musieliśmy uwierzyć jego słowom, że gdzieś tam, za tą bielą chowa się „Manhattan”.
Takie same odczucia mieliśmy w Agrze. Zanieczyszczenie powietrza, spowodowane przez przemysł, sprawia, że widoczność spada do kiludziesięciu metrów. Wspaniałe Taj Mahal i inne budowle ogląda się jak przez mleczną szybę. Dopiero podejście bliżej pozwala cieszyć się ich pięknem. Podobnie, jeśli nie gorzej wygląda Delhi. Wspaniała aleja Rajpath, łącząca wielką Bramę Indii z Pałacem prezydenckim ma około dwóch kilometrów. Po obu stronach posadzono drzewa i zbudowano sadzawki. Niestety wszystko ginie w smogu. Niegdyś wspaniały widok kończy się po kilkuset metrach. Co ciekawe, żeby ograniczyć zanieczyszczenie, władze Delhi wprowadziły zakaz palenia w miejscach publicznych… Nie pomogło. Fabryki, samochody, motoriksze i dieslowskie generatory prądu robią swoje. Ciężko zachwycać się pieknem, kiedy nie można nawet oddychać. Aparat nie łapie ostrości za to oczy łzawią. Przydałby się bar tlenowy dla odtrucia organizmu.
w.


