Co to był za wieczór…
Krzysztof O. w miejscowej społeczności – przybyłej z nad Wisły – uważany jest za kogoś, kto potrafi przez życie kroczyć dobrze się bawiąc. Wysłał kilka dni temu tajemniczego sms-a: ” Salsa, rumba – mówi ci to coś”? Idziecie? Bynajmniej nie chodziło o nadzienie do papryki, czy sosy do doritos (takie miejscowe chipsy). Okazało się, że tą krótką wiadomością roztoczył przed nami wizję wspaniałego wieczoru w rytmach rumby!
No tak mamy w końcu w Edynburgu Fringe Festival!!! Nareszcie całe miasto bawi się, nie tylko w objazdach bo robią tramwaj (tfuuu! na psa urok!). Krzysztof O. zawsze miał dobry gust i trafiał w najdelikatniejsze podniebienia godne wrażeń. To zapewne po nieboszczce cioci Basi, która potrafiła za pożyczone pieniądze wydać bal dobroczynny, aby się pokazać i zabawić.
Tak wiec stało się i zawitaliśmy na: Havana Rumba! – The Hottest Cuban Salsa Party in Town!
Hmmm… to było 2 godziny znakomitej zabawy w kubańskich rytmach! Nogi same chodziły, biodra się poruszały w fotelach – nie wiem czy po festiwalu nie będą musieli wymienić na tej sali siedzeń bo zapewne tacy jak my “rozklekoczą” je na amen. Ale na siedząco to można tylko… Zatem pod koniec, tłum wstał i porwani zostaliśmy do tańców, wywijania biodrami i czym kto miał w zależności od płci i upodobania. Oczom nie wierzyłem – bo świat mi zawirował -jak na scenę wciągali wieloryba! Potem się okazało, że to kobieta z tłumu co chciała na scenie powywijać biodrami…
Szaleństwo trwało dobre 20 minut, ale nastał koniec i większość schorowanej szkockiej widowni (no my też) udaliśmy się po pomoc do ortopedy. Miałem wrażenie, że mój kręgosłup został przestawiony, a tyłek idzie kilka metrów z przodu…
Krzysztofie O. nie zapomnimy ci tego!
m.
